Przykład biznes planu

Wstęp

Rozwój cywilizacyjny miał wiele momentów przełomowych takich jak podboje Aleksandra Wielkiego, który zdobywał świat, budując. Jego dokonania zainicjowały epokę hellenistyczną, która zapoczątkowała między innymi wymianę dorobku kulturalnego dwóch cywilizacji. Wprowadzenie prasy drukarskiej przez Guttenberg’a zdecydowanie zmniejszyło koszty, jak i czas powstawania książek. Przy okazji ograniczyła też cenzurę kościelną, która wcześniej zajmowała się odręcznym powielaniem wiedzy.  Powszechniejszy dostęp do wiedzy na Starym Kontynencie, idee Marcina Luter’a w szybkim tempie obiegły Europę. Druk jak i wiedza przyczyniły się do sukcesu reformacji. Wynalazek Gutenberg’a miał też przełomowe znaczenie dla rozwoju edukacji. Drukowano podręczniki i rozprawy naukowe. Studenci mieli ułatwiony dostęp do podręczników, a wymiana myśli między uczelniami stała się o wiele bardziej dynamiczna jak na tamte czasu. Dostęp do wiedzy napędzał wynalazczość, która przekładała się na rozwój ludzkości. Jak na przykład maszyna parowa James’a Watt’a, która dała fundament pod rewolucję przemysłową. Ta zaś przyniosła wiele korzyści dla rozwoju ludzkości jak i rozpoczęła proces degradacji środowiska naturalnego. Zapoczątkowane w Europie Wojny Światowe, również przyniosły wiele wynalazków jak i badań, które odnalazły swoje zastosowanie w późniejszych czasach na przykład energia atomowa czy późniejszy wyścig zbrojeń wraz z programem Gwiezdnych Wojen Ronalda Reagan’a. 

W połowie XX wieku wraz z postępem technologicznym zaczął się okres rewolucji naukowo-technicznej wprowadzając procesy wielkich przemian w technice i w produkcji jak i wykorzystania nowych źródeł energii.  Nastąpiła znaczna dynamika zmian w rozwoju sektora biologicznego, agrotechniki łagodząc tym samym skutki głodu państw trzeciego świata.  W tym okresie kraje rozwinięte weszły w epokę postindustrialną, zmniejszając znaczenie przemysłu na rzecz sektora usług. Ponadto coraz bardziej upowszechniało się zastosowanie maszyn liczących czy komputerów definiując termin rewolucji cyfrowej.

Pomimo poglądu, że komputery mają zastosowanie od połowy ubiegłego wieku to dopiero w latach dziewięćdziesiątych rewolucja cyfrowa nabrała dynamicznego tempa. Pojawiły się kolejne epokowe zmiany na świecie zarówno technologiczne jak na przykład umieszczenie teleskopu Hubble’a na orbicie Ziemi, czy też polityczne jak rozpad ZSRR czy powstanie Unii Europejskiej. Pojawienie się rewolucji komputerowej dało początek wielu dziedzinom nauki i biznesu, ale również zjawisku określonemu jako technopol. Określenie to dotyczyło postaw ludzkich polegających na wręcz ślepej interpretacji każdego rozwiązania techniki jako rozwiązania dobrego, pożytecznego oraz słusznego. Pewną analogię jak i potencjalne konsekwencje takiego myślenia zostały doskonale przedstawione w książce Huxley’aNowy wspaniały świat“.  

Tempo rozwoju tej rewolucji zdecydowanie przyśpieszył Internet. Już od dawna jest on nieodłącznym synonimem przyszłości a teraz też teraźniejszości biznesu. Jest powiązany z polityką zarówno lokalną, krajową jak i międzynarodową.

Rewolucja cyfrowa na naszych oczach nieustanie zmienia gospodarkę a innowacyjne rozwiązania coraz głębiej ingerują w życie jednostek na wielu poziomach, począwszy od komunikacji i kończąc na rozrywce.  Jednym z przykładów postępu jaki wynika z rozwoju Internetu jest sama administracja Estonii, która dzięki zrealizowaniu założeń polityki cyfryzacji dla całej administracji obecnie jest w stanie funkcjonować jako państwo bez potrzeby posiadania własnego terytorium.

Dziś nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie codzienności bez social media, zwłaszcza jeżeli chodzi o obecną młodzież, która spędza dużo czasu w sieciach społecznościowych często przywiązując do nich ogromne znaczenie. Faktem jest, że social media dosłownie uzależniają młode pokolenia, dla których wirtualne znajomości często są istotniejsze od tych face to face. Setki milionów ludzi wymienia się informacjami i komunikuje się na tych platformach zarówno na komputerach osobistych jak i smartphone’ach. Można też zaobserwować nowe formy komunikacyjne zastępujące tradycyjne słowa poprzez animowane gif’y czy emotikon – jednak, jeżeli wprowadzenie nowej serii emoji jest jednym z punktów wskazanych podczas premiery nowego systemu operacyjnego iPhone można zrozumieć, że te formy komunikacyjne mają znaczenie pomimo tego, że starszym pokoleniom kojarzą się z językami dawnych cywilizacji.

Social media nieustannie zaskakują wachlarzem zastosowań w zakresie poprawy komunikacji i odnoszenia korzyści z nią związanych. Na przykład działalność schronisk dla zwierząt, które wykorzystują komunikację w social media i w zdecydowanie szybszy oraz efektywniejszy sposób znajdują opiekunów dla swoich podopiecznych. Social media jest też obiecującym rynkiem reklamy zarówno jako wydawca dla reklamodawców, ale też źródło informacji o odbiorcach treści przekazów marketingowych. Obecnie ciężko sprawdzić jak dużo jest firm zbierających dane o użytkownikach Internetu, ale zaskakująca jest dynamika zbierania tych informacji. Dla porównania jedna z firm w 2017 roku dysponowała 700 tag’ami a rok później takich tag’ów było około 3 000. Takie dane służą nie tylko do dopasowania treści reklamowej, ale również do budowania odpowiednich wzorców osobowych, których wykorzystanie niesie ze sobą duży potencjał jak i odpowiedzialność.

Media społecznościowe stały się potężnym narzędziem do tworzenia nastrojów społecznych i nie jest tajemnicą, że są do tego wykorzystywane. Jednocześnie w żaden sposób nie są regulowane przez administracje państwowe. Dość słynnym i konkretnym przykładem umiejętnego wykorzystania tych danych był udział firmy Cambridge Analitica dla angielskich eurosceptyków przy działaniach związanych z referendum dotyczącym wyjścia UK z Unii Europejskiej, gdzie tworzono dynamiczne przekazy pod profile osób z określonymi wzorcami w celu wywołania pożądanych zachowań czy też budowania nastrojów społecznych o znaczeniu politycznym.

Trudno jest wskazać przyszłe trendy które będą wskazane w mediach jako te dominujące, ale powszechnie wiadomo, że innowacyjne technologie coraz śmielej i szybciej będą wkraczać w nasze życie.

Usługa “chmury” dla firm stosunkowo niedawno w oczach analityków funduszy inwestycyjnych wydawała się projektem ryzykowanym. Głównie wskazywano na to że firmy będą się obawiać wykorzystywania zewnętrznych kolokacji jako miejsca do przechowywania danych organizacji. Obecnie wskazuje się, że firmy coraz częściej wykorzystują te rozwiązania korzystając z usług więcej niż jednego provider’a, tworząc efekt tzw. multicloud celem likwidacji przestojów i przyśpieszenia realizacji projektów informatycznych. Wzrost znaczenia usług clouding‘owych można zaobserwować poprzez zmiany polityki sprzedażowej i produktowej Microsoft, która skupia duże zasoby programistyczne na rozwoju usług Azure konkurując z Amazon.

Wiele osób często interpretuje usługi clouding’owe jako takie, w których można umieszczać swoje zdjęcia. W rzeczywistości takie technologie obejmują coraz to nowe rozwiązania. Bardzo dobrym przykładem jest Google Stadia (link do prezentacji), która nie jest nowym pomysłem, ale wprowadzi znaczące zmiany na rynku producentów sprzętu do gier video jak i samej dystrybucji. Wykorzystując swoją pozycję jak i zasoby Google przygotował usługę w ramach, której osoba nie będzie potrzebować inwestować w wysokiej klasy sprzęt komputerowy czy konsolę, aby zagrać w najnowsze tytuły – do zagrania w najnowszej część produkcji Ubisoft wystarczy odpowiednio szybkie łączę internetowe. Twórcy przewidzieli możliwość wykorzystania obecnie posiadanych kontrolerów do gier jak i zapewnili dostępność. Google Stadia na pewno jest rozwiązaniem, które wskazuje, że przyszła generacja konsol będzie ostatnią. Usługi grania mają być dostępne w przeglądarce Chrome jak i poprzez smartphone – oferując możliwość kontynuacji rozgrywki pomiędzy urządzeniami oraz co najważniejsze nie wymagając inwestycji w sprzęt komputerowy. Prezentacja systemu odbyła z wykorzystaniem serwisu YouTube w ramach, której player web’owy z filmem z gry z serii Assassin’s Creed w ciągu kilku sekund zamienił się w grę video.  W zasadzie nie powinno to nikogo dziwić, treści związane z gaming’iem na tym serwisie są bardzo popularne i YouTube najprawdopodobniej będzie podstawowym kanałem marketingowym do monetyzacji usług. Provider z pewnością zmieni się w jednego z najskuteczniejszych wydawców na świecie dzięki posiadanym danych o preferencjach użytkownika i zagrozi takim gigantom jak Steam należący do Valve, który bez wątpienia dał fundament pod dystrybucję cyfrową wymuszając na posiadaczach gry Half Life 2 w wersji pudełkowej instalację aplikacji Steam potrzebną do aktywacji. Ponadto aplikacja oferowała możliwość zakupu gry permanentnie przypisanej do konta w serwisie. Ta platforma na przestrzeni lat dystrybuowała również inne produkcje studia Valve zarówno płatne jak i bezpłatne, na przykład słynny Counter Strike, ale też z czasem zaczęła pozyskiwać nowych użytkowników oraz zaczęła sprzedawać tytuły konkurencyjnych firm developerskich czy wydawnictw jak na przykład rewolucyjne Bioshock czy produkty Activision jak Call Of Duty.

 Obecnie rynek gier komputerowych przechodzi pewną transformację, zmieniają się upodobania graczy jak i same modele biznesowe.  Rośnie konkurencja dla lidera dystrybucji Steam, z którego korzysta około 90 000 000 użytkowników miesięcznie a dziennie około 48 000 000. Ta platforma coraz częściej jest postrzegana jako zbyt wielki przytłaczający zbiór gier, w którym mało kto jest w stanie się odnaleźć. Jeszcze dość niedawno ciężko sobie było wyobrazić, że jeden z producentów gier oraz bardzo popularnego oprogramowania do produkcji gier postawił część zasobów produkcyjnych jak i marketingowych na tytuł oferowany w modelu free to play dbając o tzw. małe wymagania sprzętowe oraz zapewnienie tytułowi dostępności na wiele platform. Inwestycja się opłaciła i ten tytuł obecnie jest najpopularniejszą grą na świecie – około 250 000 000 zarejestrowanych kont. Gracze wygenerowali w ubiegłym roku ponad 2 400 000 000 USD przychodów umożliwiając producentowi wejście na rynek dystrybucji cyfrowej, konkurując ze Steam.

Pozyskiwanie użytkowników do serwisów internetowych jest coraz trudniejsze i często wymaga wykorzystania większych zasobów niż standardowe działania marketingowe. Epic Games przyjął strategię pozyskiwania klientów do sklepu poprzez pozyskiwanie gier innych wydawców na czasową wyłączność. Udzielają wydawcom gwarancję sprzedaży w zamian za czasową wyłączność dostępności tylko w ich sklepie jak to miało w przypadku gry Metro powstałej na bazie serii książek Metro 2033. Pokazuje to jak trudno zbudować community wokół własnego App Store, które owiane są już legendami o gigantycznych przychodach generowanych zwłaszcza przez aplikacje mobilne głównie w Apple Store. Warto tutaj zwrócić uwagę, że ostatni produkt Apple ma charakter subskrypcji najciekawszych gier w ramach, których posiadacz abonamentu otrzymuje dostęp do “najciekawszych” pozycji. Może to mieć związek z przesytem ofert, które można zaobserwować na wielu platformach również związanych z innymi treściami.

Branża gaming’owa zapoczątkowała cyfrowy model dystrybucji ograniczając koszty i procesy logistyczne związane ze sprzedażą oprogramowania w pudełkach. Model dystrybucji cyfrowej doskonale się odnalazł również przy dystrybucji takich treści jak audio video na przykład iTunes Store, Netflix czy Spotify. Obecnie mało kto pamięta wypożyczalnię filmów video a kontent na nośnikach często jest kupowany przez audiofili poszukujących wysokiej jakości. Konkurencyjność na rynku gaming’owym napędziła rozwój innych technologii poszukując nowych sposobów interakcji czy doznań jak na przykład poprzez rozwój augmentywnej czy wirtualnej rzeczywistości. Dzięki tym technologiom nasza komunikacja ze światem zewnętrznym staje się coraz bardziej wielopoziomowa a te technologie znajdują zastosowanie w innych branżach.

Najlepszym tego przykładem jest rozszerzona rzeczywistość (augmented reality) gdzie cyfrowe informacje, obiekty i obrazy nakładane są na świat fizycznie istniejący. Powstaje dzięki temu mieszanka, która dostarcza nowej poznawczo jakości. Rozszerzona rzeczywistość ma dużo większy potencjał informacyjny od rzeczywistości wirtualnej, która nie rozwija się tak dynamicznie, jak wymarzyli sobie wszyscy miłośnicy gier komputerowych, ale jest z powodzeniem wykorzystywana w branży 18+ oraz odnajduje nowe zastosowania dla celów edukacyjnych.

Obecnie nie będzie dużym zaskoczeniem informacja, że w branży finansowej, ubezpieczeniowej czy energetycznej będą wdrażane rozwiązania technologii blockchain. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że w samym 2018 roku łączna wartość inwestycji w projekty związane z tą technologią przekroczyła dwa miliardy USD. Inwestycjom VC nie przeszkadzały doniesienia o cybercrimes związanych z giełdami krypto walut bazujących na tej technologii, która z definicji jest niepodatna na manipulacje, przynajmniej obecnie. Jest też fundamentem pod stworzenie niezależnego globalnego systemu finansowego na świecie. Zastosowanie tych technologii nie będzie tak widoczne dla przeciętnego użytkownika Internetu, aczkolwiek poprzez zwiększenia bezpieczeństwa stworzy nowe możliwości dla systemów oferujących systemy transakcyjne.

Znacznie bardziej znane będą wdrożenia z zakresu sztucznej inteligencji – już dziś w jednej z chińskiej telewizji, relacje informacyjne są prowadzone przez sztuczną inteligencję. Co ciekawe wielu widzów nie zdawało sobie z tego sprawy. Jesteśmy już przyzwyczajeni do chatbot’s, poprzez które można komunikować się na przykład jako klient Warta S.A. i zgłosić szkodę lub sprawdzić aktualny status rozpatrzenia naszej sprawy.

Jednak chatbot’s są prostymi rozwiązaniami porównując je do możliwości jakie już teraz oferuje AI. Jednymi z najczęstszych wskazań komercyjnych dla rozwiązań osobistych opartych o sztuczną inteligencję jest opracowywanie osobistych asystentów dostępnych na smartphone użytkowników, ale i również smartwatch. Według firmy Gartner do roku 2020, liczba głosowych komend wyszukiwania informacji, osiągnie poziom 30% wszystkich zapytań w Internecie.

Sztuczna inteligencja, czyli wszelkie rozwiązania oparte na uczeniu maszynowym, sieciach neuronowych i zaawansowanej robotyce odnajdują coraz częściej zastosowanie w biznesie przeprowadzając szybsze i dokładniejsze analizy i z pewnością będą zadziwiać samodzielnością reakcji na zmieniające się dane i okoliczności.

Dobrym przykładem zastosowania AI w biznesie jest jego wpływ na rynek e-commerce, obecnie mało, który Venture Capital zachwyca się nowymi rozwiązaniami z marketing-automation czy e-commerce, jeśli nie ma tam zastosowań sztucznej inteligencji jak na przykład polska firma Synerise oferująca rozwiązania z AI dla marketing automation czy serwis WISE, który Amazon chciał kupić za 11 miliardów dolarów.

Co najważniejsze AI staje się coraz prostsze w adaptacji i coraz mniejsze firmy posiadają zdolność do implementacji takich rozwiązań jak i ich komercjalizacji.

Nie bez powodu rozwój technologii oparte o AI są uznawane za działania o strategicznym znaczeniu społecznym, biznesowym czy militarnym. Nikogo nie zdziwi stwierdzenie, że sztuczna inteligencja stanie się materią, wokół której ścierać się będą   konkurencyjne interesy rządów i globalnych korporacji.

Według badań McKinsey Global Institute z roku 2018, obejmującego największe przedsiębiorstwa na świecie – ustalono, że 47% respondentów pracuje nad rozwojem technologii AI i wdraża je w codziennej działalności. Szacuje się, że do 2022 roku w samych Stanach Zjednoczonych stopa wzrostu nakładów inwestycyjnych związanych z AI wyniesie ponad 52% osiągając wartość ponad 77 miliardów USD.

Chińska Republika Ludowa również ma aspirację do uzyskania pozycji lidera w zakresie rozwoju technologii opracowując specjalne programy wsparcia dla biznesu jak i ośrodków naukowych. Postęp technologiczny związany ze sztuczną inteligencją wiąże się z zapotrzebowaniem na wzrost mocy obliczeniowej. Powszechnie uważa się, że do roku 2030 przedsięwzięcia o charakterze komercyjnym będą wykorzystywały moc komputerów kwantowych. Organizacje rządowe jak i internetowi potentaci jak Google od dawna pracują i inwestują w opracowanie rozwiązań mających udostępnić rozwiązania bazujące na kubit’ach. Najnowszy chiński satelita posiada zdolności do realizacji kwantowych przesyłów a Microsoft zapowiedział prezentację komputera zdolnego złamać algorytm kryptograficzny RSA w mniej niż 100 sekund w okresie między 2019 a 2024 rokiem.

Zapotrzebowanie na większą moc jak i wzrost ilości danych wymusza wprowadzenie sieci 5G, których największą realną korzyścią jest nie szybszy transfer niż światłowód, ale przede wszystkim czas reakcji mogący teoretycznie wynieść 1 milisekundę. Takie parametry otworzą drogę do rozwoju rozwiązań opartych o podłączoną sztuczną inteligencję do sieci odpowiadającej na przykład za sieć czujników infrastruktury miejskiej typu smartcity. Do technologii smartcity zalicza się takie proste mechanizmy jak dostrajanie sygnalizacji świetlnej i świateł do pory dnia czy obsługa systemów wentylacji w budynkach. Oczywiście są już rozwiązania bardziej ambitne w postaci automatycznego reagowania i dostosowywania transportu miejskiego do zmieniającej się liczby pasażerów na danych liniach komunikacyjnych. Najbardziej inteligentnym miastem świata jest Singapur, ale sposób myślenia o aktywnej relacji człowiek-technologia staje się bliski włodarzom wielu innych miejsc na świecie a w samych Chinach jest już ponad sto miast, które można obdarzyć mianem inteligentnych. Rozwój sieci 5G znacząco wpłynie na tzw. czwartą rewolucję przemysłową, koncepcję dotycząca kolejnego etapu rozwoju ludzkości, w którym wzajemnie wykorzystywane są automatyzacja, przetwarzanie i wymiana danych.

Charakterystyczna dla Industry 4.0 jest integracja systemów i tworzenie sieci, integruje ludzi oraz sterowane cyfrowo maszyny z Internetem i technologiami informacyjnymi. Przepływ informacji następuje zarówno w pionie (z poszczególnych komponentów do działu IT przedsiębiorstwa oraz z działu IT do komponentów) oraz w poziomie (pomiędzy maszynami zaangażowanymi w proces produkcji a systemem produkcyjnym przedsiębiorstwa).

W ramach Industry 4.0 wykorzystuje się też pojęcie Internet of Things (IoT) czyli wykorzystania wymiany informacji pomiędzy urządzeniami, systemami i ludźmi. Te rozwiązania znajdują komercyjne wykorzystanie dla inteligentnych systemów łączących wszystkie etapy produkcji od zaopatrzenia po transport. Możliwe będzie nie tylko lepsze analizowanie danych, ale też indywidualizacja produkcji z uwzględnieniem potrzeb konkretnej grupy klientów.

Te wszystkie zachodzące zmiany a zwłaszcza ich tempo wymagają od pracowników czy studentów:

  • ciągłego uczenia się,
  • pozyskiwania nowych kompetencji,
  • doszkalania w znanych im obszarach wiedzy.

Stąd też w wielu branżach wskazuje się, że postęp i rozwój biznesu jest uwarunkowany od rozwoju e-learningu.

E-Learning

Rynek e-learningu w 2018 roku był wart 190 mld USD, ale ten rynek cieszy się wyjątkową dynamiką i analitycy Global Market Insights uważają, że już w 2025 jego wartość będzie oscylowała wokół 300 mld USD co może nie wydawać się dużą kwotą w porównaniu do rynku IoT który w 2017 był warty 235 miliardów USD.

Usługi e-learningowe nie są nowym rozwiązaniem. Istnieją już od dłuższego czasu, jednakże w obecnych latach istotnym powodem tak prężnego wzrostu na tym rynku jest chęć ciągłego rozwoju zawodowego wśród pracowników jak i studentów poszukujących wiedzy praktycznej.

System edukacji

Obecny system w Polsce powstał w XIX wieku na wzór państwa pruskiego. Celem było zapewnienie odpowiedniej ilości urzędników dla potrzeb administracji oraz wykwalifikowanej siły roboczej. Model ten nie zmienił się pomimo odkryć psychologii rozwojowej, która wskazała, że jest nieskuteczny oraz szkodliwy między innymi dla kreatywności człowieka. Cały czas edukacja jest centralnie sterowana przez urzędników, którzy nie tylko decydują o wieku szkolnym, ilości klas, ale również o programie nauczania. Porównując go do potrzeb rynkowych można posłużyć się stwierdzeniem Alberta Camus’a że „szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie który nie istnieje”.

Szkoła nie przygotowuje ludzi do życia ani do wejścia na obecny rynek pracy. System edukacji pomija rozwijanie umiejętności, które są potrzebne do prowadzenia satysfakcjonującego i owocnego życia. Uważa się, że szkoła średnie i podstawowa wręcz zabija spontaniczność poprzez przestarzałe metodyki oraz nastawienie na oceny. Szkoły nie budują zdolności do myślenia „out of the box”. Warto zwrócić uwagę, że wielu twórców znanych spółek porzuciło ścieżkę edukacyjną i skoncentrowało się na realizowaniu swoich wizji takich jak Steve Jobs, Bill Gates, John Carmack czy Elon Musk (który później skończył dwa fakultety). Steve Jobs uczęszczał na część wykładów, które uznawał za interesujące jak na przykład kaligrafię, której był wielkim fanem.

 

Osoby odpowiedzialne za program edukacji nie biorą też pod uwagę zmiany jakościowej młodzieży, wśród której można zauważyć utratę szacunku dla autorytetów, koncentrację na obecności w mediach społecznościowych marginalizując wartość wiedzy. Badania przeprowadzane przez Harvard University dowodzą, że coraz częściej pojawia się zjawisko polegające na tym, że człowiek nie czuje potrzeby uczenia się i zrozumienia, ponieważ wychodzi z założenia, że odpowiedzi znajdzie w Internecie.  

Polsce wciąż obowiązuje system i ścieżka edukacyjna w ramach, której człowiek idzie do szkoły podstawowej następnie szkoła średnia oraz studia, na których powinien nauczyć się zawodu i iść do pracy.

Polskie szkolnictwo wyższe przeżywa kryzys związany z niżem demograficznym. Odbija się to na wynagrodzeniach wykładowców akademickich, którzy mają problem z uzyskiwaniem dodatkowych prac w prywatnych uczelniach. Wbrew powszechnej opinii wynagrodzenia wykładowców akademickich czy pracowników naukowych w Polsce są niskie. Oczywiście są wyjątki jak profesor Jan Duda, który zgodnie z oświadczeniem majątkowym zarobił 434 000 zł jako emeryt, profesor wykładający na dwóch uczelniach, dochody z grantów naukowych. Jednakże większość wykładowców ma problemy ze znalezieniem nowych etatów akademickich, dodatkowo w Polsce ustawa Dz.U. 2018 poz. 1668 Ustawa z dnia 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce ogranicza możliwości zarobkowe wprowadzając między innymi zapisy

Art. 125. 1. Nauczyciel akademicki zatrudniony w uczelni publicznej, która jest jego podstawowym miejscem pracy, może, za zgodą rektora, podjąć lub kontynuować dodatkowe zatrudnienie tylko u jednego pracodawcy prowadzącego działalność dydaktyczną lub naukową.

Część polskich wykładowców posiadających uniwersalną wiedzę bierze udział w szkoleniach za granicą, gdzie poziom ich doświadczenia przewyższa lokalnych wykładowców.

Ze względu na swoje metodologie uczelnie wyższe mają problem z dostosowywaniem programów nauczania do potrzeb rynkowych i coraz częściej osoby, które chcą podnieść kwalifikacje lub uzyskać umiejętności pozwalające im pozyskać pracę, na przykład jako programista, korzystają z ofert firm szkoleniowych takich jak alx.pl czy coderslab.pl (który ostatnio rozpoczął przygotowania do uruchomienia swojej filii w Rumunii) gdzie uczestnik ma możliwość w krótszym czasie zapoznać się z programem oraz zdobyć podstawowe umiejętności, które będzie udoskonalał już w pracy.

Programy nauczania na uczelniach coraz częściej stają się przestarzałe co może być wynikiem reguł tam obowiązujących. Dobrym przykładem są kierunki związane ze statystyką czy analizą danych, gdzie obecnie uczelnie są na etapie zdobywania przykładowych zbiorów danych, ponieważ ich nie mają. Próbują to organizować poprzez kontakty z innymi jednostkami budżetowymi na przykład CEPIK oferując realizację prac naukowych, jednakże narzędzia, które chcą do tego wykorzystywać pod kątem potrzeb biznesowych ocenia się jako przestarzałe. Identycznie jest na kierunkach związanych z analizą finansową również na MBA.Niektóre prywatne uczelnie uruchamiają własne centra szkoleniowe nastawione na biznes i w zasadzie to już stało się core’em finansowym. Placówki starają się wykorzystać renomę wykładowców jak i uczelni tworząc centra konferencyjne na wzór think tank’ów jednakże w wielu przypadkach są to teoretycy-obserwatorzy nie zawsze potrafiący odpowiedzieć co stało za decyzjami managerów jednakże mają odbiorców w postaci pracowników głównie korporacyjnych.

Uczelnie prywatne jak i państwowe od kilku lat uruchamiają różnego rodzaju studia podyplomowe, na których zapraszani są praktycy biznesowi. Najczęściej to popularni konsultanci biznesowi lub usługodawcy z zakresu marketingu. Jak widać uczelnie starają się rozbudowywać tę ofertę. Jest to z pewnością spowodowane koniecznością pozyskiwania finansowania dla swojej bieżącej działalności i na swój sposób konkurują z ośrodkami szkoleniowymi.

Polskie uczelnie otrzymują realne wsparcie ze środków publicznych z programów Fundusze Europejskie: Wiedza Edukacja Rozwój oraz Europejski Fundusz Społeczny   na tworzenie nowych kierunków lub raczej przygotowywania ludzi do zawodu jak na przykład projekt: Profesjonalizacja usług asystenckich i opiekuńczych dla osób niesamodzielnych – nowe standardy kształcenia i opieki zrealizowany na Uniwersytecie Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie. Dofinansowanie ze środków publicznych wyniosło 24 352 322,25 PLN. 

                     Projekt nie był nastawiony na kształcenie magistrów czy inżynierów, ale miał na celu przygotować osoby o określonych kwalifikacjach i umiejętnościach. W zasadzie coraz częściej można spotkać się ze stwierdzeniem, że pracodawcy poszukują osób z umiejętnościami lub przynajmniej z chęciami do przyuczenia i te funkcje przejmują firmy szkoleniowe, które mają dość mocną pozycję na rynku i ich wyniki finansowe są znane i potwierdzają, że Polacy poszukują sposobów, aby uzyskać lepszą pracę. Niektóre firmy szkoleniowe zajmujące się szkoleniami związanych z MS Excel, MS Access, czy SQL potrafią szkolić 2000 osób rocznie pobierając średnio 3000 PLN od kursanta.

Można też stwierdzić, że powoli odczuwają presję ze strony innych kanałów i rozpoczynają proces modyfikacji swoich programów szkoleniowych, poszukując interdyscyplinarnych trenerów praktyków potrafiących kreatywnie łączyć zagadnienia w konkretną wiedzę i wskazać jej zastosowanie w praktyce. Powoli wiedza encyklopedyczna przestaje być praktyczna, ponieważ coraz więcej osób nie potrafi jej wykorzystać efektywnie a sztuczne podziały na poziomy edukacji na przykład excel podstawy, średniozaawansowany przestają się sprawdzać.

Błędny system edukacji w Indiach został wskazany jako jeden z powodów dużej redukcji zatrudnienia w branży IT, która zatrudnia 4 miliony ludzi. W 2017 roku zwolniono tam 56 000 inżynierów a szacuje się, że do 2021 roku pracę z tego sektora straci blisko 600 000. Tracą tam pracę osoby o niskich kwalifikacjach, których kompetencje przejmuje artificial intelligence. W 2017 roku indyjska firma rekrutacyjna Aspiring Minds zbadała umiejętności 36 000 studentów informatyki. Okazało się, że zaledwie 5% kandydatów radziło sobie z wyznaczonymi zadaniami. Winą za to obarczono kiepski i niepraktyczny program nauczania na uczelniach. W wywiadzie dla The Economist szef Capgemini India stwierdził, że więcej niż połowa z tych osób nie nadaje się do dalszego przeszkolenia a branża IT coraz bardziej potrzebuje osób ze zdolnością do kreatywnego myślenia i nieszablonowego podejścia do rozwiązania problemu.

Zachodnie uczelnie wykorzystują już Internet do kształcenia studentów online. W USA pojawiły się serwisy internetowe jak na przykład https://getsmaster.com zajmujący się przygotowaniem oraz obsługą kursów w trybie online (w postaci webinarium) z materiałem i wykładowcami z takich uczelni jak:

  • Massachusetts Institute of Technoglogy,
  • Harvard University,
  • University of Oxford,
  • University of Cape Town.

Z tego serwisu skorzystało ponad 70 000 osób a kurs MIT kosztuje 2 500 USD.

Dość niedawno provider kursów i bootcamp’ów w Internecie 2U wykupił konkurencyjny serwis Trilogy. Wartość transakcji to 750 mln dolarów z czego 350 mln ma zostać opłacone w gotówce a reszta w drodze emisji akcji. Ostatnia znana wycena Trilogy to kwota 545 milionów dolarów a kapitalizacja 2U na Nasdaq obecnie wynosi 3.85 miliarda USD.

MIT kursy podyplomowe

dolarów a kapitalizacja 2U na Nasdaq obecnie wynosi 3.85 miliarda USD.

Warto zwrócić uwagę, że dzięki Internetowi amerykańskie uczelnie mają dostęp do zagranicznych studentów, którzy muszą opłacić kurs i siadać przed monitorem w określonych w harmonogramie datach.

Amerykańskie uczelnie otwierają się również na przyszłe zapotrzebowanie rynku i na przykład The Massachusetts Institute of Technology tzw. MIT uruchomiło proces dostosowania uczelni pod nowe technologie związane ze sztuczną inteligencją. Projekt zakłada uruchomienie około 50 specjalnych fakultetów a sama inwestycja została wyceniona na 1 miliard USD. Przedsięwzięcie otrzymało wsparcie finansowe od amerykańskiego private equity w kwocie 350 milionów dolarów.

Możliwe jest, że w niedalekiej przyszłości rząd przejmie funkcję realnego kształcenia zawodowego czy podnoszenie kwalifikacji, ale obecnie jednak robią to przedsiębiorcy. Od dłuższego czasu rozwijają się rozwiązania alternatywne w ramach, których studenci mogą uzupełniać swoją wiedzę o praktykę a pracownicy uzyskiwać wiedzę, która wspomaga ich w wykonywaniu codziennych obowiązków jak na przykład Microsoft i jego rozwiązania e-learning, które są na rynku od dawna.

Rynek

Teraźniejsze artykuły w prasie i opinie specjalistów od rynku zatrudnienia wskazują, że nastał rynek pracownika, który dyktuje warunki pracodawcy. Z pewnością wielu pracodawców stwierdzi, że bardzo ciężko w obecnych czasach znaleźć „dobrego pracownika”, który najlepiej wie co ma robić i umie to robić, a jeśli nie to posiada zdolność do nauczenia się tego, zdobycia odpowiednich kompetencji. Jest to kluczowe dla pracodawcy, ponieważ osoba, która nie będzie umiała nie wspomoże jego organizacji w realizacji misji lub wręcz będzie ją utrudniała.

Szefowa IBM Ginni Rometty uważa, że zatrudnianie ludzi na podstawie dyplomu, jest błędem (link do artykułu business insider). Jej zdanie potwierdza tezę, że następuje zbyt szybkie tempo technologicznego rozwoju i spora część osób ma problemy ze znalezieniem pracy a system edukacji powinien zostać zreformowany.

Osoba, która chce uzyskać lub podnieść poziom swoich kwalifikacji od dawna ma dostęp do szerokiej oferty zarówno firm szkoleniowych oferujących szkolenia otwarte jak i zamknięte. Zgodnie z analizą pracownicy firm korporacyjnych preferują taki rodzaj szkoleń, ale bardzo często nie mają możliwości sprawdzenia ich efektów lub żyją przekonaniu, że są nieefektywne, ponieważ model do oceny efektywności szkoleń pochodzi z lat 50 ubiegłego wieku.

Należy dodać, że szkolenia stają się dodatkowym benefitem jakie uzyskuje pracownik podejmujący pracę u konkretnego pracodawcy. Szkolenia jak i platformy szkoleniowe są bardzo popularnymi narzędziami w działach HR, ponieważ dają pewne pole do popisu jak i „wykazania się”.

Coraz częściej przedsiębiorcy spotykają się z problemem zatrudnienia osoby, która nie posiada kwalifikacji i są wręcz skazani na szkolenie takich osób lub wdrażanie projektów związanych z on boarding’iem mających na celu przygotowanie nowego pracownika.

 

Doskonale tutaj sprawdzają się platformy e-learning, które już od wielu lat są w Polsce wykorzystywane na przykład przy szkoleniach BHP, gdzie największą wartością jest automatyczne dostarczenie zaświadczenia o ukończeniu kursu do działu kadr.

Coraz częściej firmy inwestuję w budowę własnych rozwiązań lub wykupują dostęp do biblioteki kursów.

E-learning jest tańszy i bardziej wydajny od metod tradycyjnych. Za ułamek kosztów, które trzeba ponieść na szkolenie stacjonarne, można dotrzeć do większej grupy zainteresowanych i to bez konieczności opuszczania przez nich biura. Osoba zatrudniona ma ciągły dostęp do wiedzy i coraz częściej jest to wiedza praktyczna.

Wprawdzie potencjalny kursant dzięki takiej formie edukacji zazwyczaj nie zyskuje realnego dyplomu uczelni, ale uzyskuje potwierdzenie posiadania danej kompetencji, co dla przedsiębiorcy będzie już istotne.

Zgodnie z badaniami analityków firmy Docebo oferującej rozwiązania e-learning (klienci HubSpot, Thomson Reuters, Starbucks, Uber, Denny’s) już 73 % osób pracujących osób chce się uczyć i doszkalać przez całe życie.

Rozwój nowoczesnych technologii wymusza na przedsiębiorcach adaptację do zmieniających się potrzeb biznesowych i w tym aspekcie rozwiązania e-learning są bardzo pomocne.

Zapotrzebowanie na szkolenia przez internet dostrzegły również zachodnie uczelnie, które sporo inwestują w budowę katalogu kierunków.

Internet znosi bariery transgraniczne oraz kosztowe. Można się uczyć bez konieczności wyjazdu i poniesienia ryzyka związanego ze wzrostem kosztów życia.

Kraje rozwijające się dofinansują często działania związane z rozwojem e-learning.

Szkolenia są też coraz częściej wykorzystywane jako narzędzie sprzedażowe. Bardzo często odbywa się to w ramach eventów organizowanych przez firmy konsultingowe jak i te świadczące usługi.

Można też wskazać na przykład producentów oprogramowania jak Microsoft prowadzących działania e-learning z certyfikacją w różnych sektorach swoich produktów. Zapewniając dostęp do nauki uzależnia się specjalistów od swoich rozwiązań co wydaje się logicznym działaniem, dodatkowo jest fenomenalnym kanałem marketingowym dla nowych produktów czy usług korporacji z Redmont.

Innym przykładem dość podobnych działań jest Adobe, znany producent szerokiej gamy oprogramowania dla osób kreatywnych na przykład Photoshop. Adobe z sukcesem wspierają sprzedaż swoich produktów platformą wypełnioną treściami wspomagającymi ich użytkowanie jak i podnoszenie kwalifikacji.

Obecnie osoba chcąca podnieść swoje kwalifikacje wybiera często rozwiązanie e-learning, ponieważ może się nauczyć nowych rzeczy w tani oraz wygodny sposób.

udemy.com

Międzynarodowa platforma, na której zarejestrowane są ponad 32 miliony użytkowników w tym 400 tys. Polaków z czego 250 tys. płaci za dostęp do kursów. Na całej platformie oferowanych jest 100 tys. kursów (w ponad 50 językach), prowadzonych przez 42 tys. Instruktorów.

Kursy są oceniane przez użytkowników, co podnosi ich wiarygodność można sprawdzić, ile trwają oraz z jakich części się składają, określony jest również poziom trudności.

Dostęp do kursów jest indywidualny lub dla zespołu (Udemy for business).

Znaczenie udemy rośnie w oczach samych kursantów, którzy decydują się pokazywać zdobyte certyfikaty w mediach społecznościowych jak LinkedIn i można się spodziewać coraz większych zakupów wśród osób chcących podnosić swoje umiejętności zawodowe. Mowa tutaj zarówno o młodych ludziach poszukujących okazji do wykazania się jak i dojrzalszych pracownikach, którzy coraz częściej interpretują

rozwój osobisty z gwarancją stabilnego zatrudnienia.

Udemy w ciągu prawie 10 lat działalności w ramach providera‘a usług e-learning. przygotowało szereg narzędzi wspierających twórców począwszy od oczywistych jak poradniki w formie video dotyczących tworzenia kursów (pod względem technicznym), narzędzia do analizy rynku oraz ostatnio dodaną opinię konsultantów udemy.  Najprawdopodobniej ma to na celu podwyższanie jakości tworzonych kursów. Na tej platformie kursów jest ponad 50 000 i zdecydowana większość jest niskiej jakości i się nie sprzedaje

Udostępniony kurs może być bezpłatny lub płatny (do wyboru zakres cen pomiędzy 20 USD a 200 USD).

Model biznesowy Udemy polega na udostępnianiu twórcom platformy, systemu płatności oraz użytkowników. Standardowo ich stawka to 50% End User Price. Można uznać, że to jest wysoka prowizja, jednakże należy wziąć pod uwagę że Udemy daję szansę na klientów oraz dostarcza pewne narzędzia marketingowe. Udemy samo w sobie jest nastawione na sprzedaż i jednym z jego najważniejszych kanałów jest tzw. Udemy Discovery, czyli promowanie kursu użytkownikowi na stronie głównej. Platforma wykorzystuje algorytm dopasowania promowanego kursu po zainteresowaniach użytkownika strony, ale też uwzględnia bieżące rezultaty promowanego kursu.

Oznacza to, że sama publikacja kursu nie wystarczy, aby osiągnąć sprzedaż i twórca musi podjąć działania marketingowe.

Dodatkowo jest opcja promowania kursu w sieciach reklamowych takich jak Google Ads czy Facebook Ads, wtedy prowizja dla właścicieli platformy wynosi 75%.

Udemy przewiduje możliwość pobrania 3% prowizji w przypadku sprzedaży realizowanej przez marketing twórcy, rozliczanie odbywa się wtedy za pomocą kodów rabatowych. Kody dystrybuuje twórca we własnym zakresie na przykład na swojej stronie internetowej czy za pomocą listy mailingowej.

Płatność zgromadzonych środków odbywa się na wskazane konto paypal.com.

Profile twórców w większości przypadków są osobowe, ale Udemy udostępnia rozwiązania w ramach, których twórcy mogą tworzyć coś w rodzaju joint venture i realizować wspólne kursy lub prowadzić działania cross promotion.

Warto dodać, że jednym z działań marketing automation jest automatyczne informowanie studenta o nowych kursach twórców, na których kursy się zapisali. Autorzy mają dostęp do komunikacji ze studentami zarówno poprzez grupy dyskusyjne jak i aktualizację kursów, które są jednym z najskuteczniejszych narzędzi do utrzymania klienta. Wszystkie źródła w Internecie podają, że w Udemy w zakresie sprzedaży pojawia się snowball effect, im więcej osób pozytywnie skomentuje tym większej ilości użytkowników Udemy będzie promować kurs.

Należy pamiętać, że Udemy nie jest nastawione na edukację tylko na zarabianie na prowizji i wydaje się naturalne, że najpierw stara się sprzedać to co jest bardziej prawdopodobne.

Analizując projekt obserwowano sprzedaż kursów jak i konsultowano model finansowy z przedstawicielami Udemy zarówno polskimi jak i z pracownikami z USA.

Tę teorię potwierdzają wykresy z przychodami twórców kursów, które są publikowane w Internecie.

picture7

Udemy różni się od youtube faktem, że jest tam wiedza przygotowana przez praktyków i za to płacą użytkownicy.

 

Insights

Na platformie są dostępne narzędzia typu insights wspomagające w analizie trendów oraz zapotrzebowania użytkowników Udemy.

Dla przykładu kategoria Excel w której widać, wysoki popyt użytkowników jak i nasilenie konkurencji.

Picture8
Picture9

Ciekawymi danymi jest rozkład konwersji per channel, w tym znaczenie głównego kanału sprzedażowego Udemy oraz udział działań marketingowych w sieciach reklamowych.

Dodatkowo na Udemy należy patrzeć jako na narzędzie marketingowe wspomagające pozyskanie studentów. Przygotowali prosty system promocji cenowych w ramach, których obniżają ceny i intensywnie je promują, za zgodą twórcy. Tylko Udemy oraz autor wie w jakich ilościach po rabatach sprzedał się dany kurs.

  • Course name – nazwa kursu pod jaką został opublikowany na platformie,
  • Category -kategoria Udemy dla kursu, wybiera autor Udemy weryfikuje
  • Students – liczba studentów, którzy zapisali się na kurs zarówno jak był płatny jak i był bezpłatny,
  • Language – wersja językowa ścieżki audio,
  • Actual Price – cena wpisana na moment uzupełnienia danych. Autor może zmienić cenę kursu,
  • Actual Discount Priceaktualna cena wynikająca z uczestnictwa w promocji Udemy,
  • Average IncomesŚredni przychód z kursu. Nie jest znany podział procentowy, ile osób kupuje dostęp do kursy w promocji a ile w tzw. full price. Kalkulacja zakłada, że 100% kursantów nabyło dostęp w cenie promocyjnej,
  • Average Profit 50% RSKalkulacja wyliczająca marżę autora z podziału po 50%. Zakłada sytuację, w której obliczana sprzedaż odbyła się na platformie Udemy,
  • Average Profit 25%skrajny przypadek negatywny w ramach, którego 100% nabywców kupiło dostęp poprzez dodatkowe działania Udemy w płatnych kanałach marketingowych. Kalkulacja pokazuję marżę uzyskaną przez autora.

Powyższa tabelka zawiera wybrane kursy na Udemy dotyczące MS Excel. Warto zwrócić uwagę, że polskie tytuły nie muszą oznaczać polskiego autora. Udemy wdraża rozwiązania automatycznej translacji jak i transkrypcji. MS Excel ma ponad 700 000 000 użytkowników na świecie i obserwując rozwój produktów MS OFFICE z pewnością można założyć, że umiejętności w obsłudze tego programu będą pożądane.

Oczywiście pojawiają się zawody związane z Data Analyst jak i Data Science służące do analizy, przetwarzania danych, ale zawsze one lądują w Excelu. Jednakże kursy związane z tymi zagadnieniami są konsumowane w stopniu znaczącym.

Zagadnienia związane z programowaniem są bardzo popularne. Prowadzone są często przez praktyków, którzy brak talentów dydaktycznych nadrabiają dzieleniem się doświadczeniem i praktyką.

Na następnej stronie są wyniki kursów z różnych dziedzin co wskazuje, że wiele umiejętności przekazywanych w formie video ma swoich nabywców.

Przykładowi autorzy kursów

Leila Gharani

Founder firmy zarejestrowanej w Austrii oferującej między innymi dopasowane aplikacje w Excel na potrzeby rozwiązań problemów wynikających ze specyfiki konkretnej firmy oraz szkolenia link . Z jej usług skorzystał między innymi austriacki Telekom Austria Group.

W ciągu kilku lat zbudowała własne community na youtube około 110 000 subskrybentów z w ramach działań kontent marketingowych w postaci udostępniania prostych tricków w Excel. Intensywnie promowała swoje kursy dostępne na Udemy link.

Na Udemy uzyskała ponad 46 000 kursantów publikując pięć kursów.

Obecnie wydaje kursy przy wykorzystanie platformy coursemakers najprawdopodobniej celem maksymalizacji marży, ponieważ zbudowała swój brand oraz community, które chce się od niej dalej uczyć.

Coraz częstsze zjawisko na Udemy – platforma jest traktowana jako kanał dotarcia do klientów oraz przeniesienia ich na własną platformę.

365 Careers

Ten profil na Udemy należy do amerykańskiej firmy zajmującej pozycję lidera pod względem sprzedaży kursów na udemy.com o charakterze finansowym.

Aktualne statystyki to:

  • 35 kursów,
  • 371 522 uczestników

Firma powstała pod koniec 2014 roku wraz z publikacją pierwszego kursu Beginner To Pro in Excel.

Jako najważniejsze atuty swoich kursów wskazują

  • scenariusz,
  • dynamikę,
  • profesjonalną animację oraz montaż,
  • gwarancję udzielenia wsparcia i pomocy tzw. support,
  • wykorzystanie testów, zadań oraz notatek,
  • wykorzystanie przykładów oraz case studies,

 

Linkedin Learning (lynda.com)

LinkedIn Learning
Lynda elearning logo

Lynda.com to jeden z najstarszych serwisów e-learning‘owych na świecie. W Polsce nie jest dobrze znany, pomimo że znaczną część jego treści jest konsumowana poprzez serwis LinkedIn learning.

Został założony przez Lyndę Weinman w 1995 roku, która pracowała jako animatorka oraz wykładowca cyfrowej sztuki. W 2002 roku firma rozpoczęła sprzedaż regularnych kursów  

LinkedIn należący do MicroSoft w 2016 (link)  wykupił lynda.com za 1,5 miliarda USD oraz udostępnił jej katalog w modelu white label pod nowym brand’em, LinkedIn learning. Obecnie kursy z linkedin learning można automatycznie umieszczać na swoich profilach społecznościowych.

 

Masterclass.com

Ciekawym przykładem rozwoju e-learningu jest serwis masterclass.com, który uzyskał finansowanie w USA w kwocie 15 000 000 USD.

Serwis skupił się na wydaniu kursów autorytetów związanych głównie branżą filmową. Kursy są sprzedawane z osobna jak i w modelu subskrypcyjnym.

Do autorów można zaliczyć takie osobistości jak:

  • Jodie Foster,
  • Hans Zimmer,
  • Martin Scorsese,
  • David Lynch,
  • Timbaland,
  • Spike Lee,
  • Ron Howard,
  • Annie Leibovitz,
  • Werner Herzog,
  • Samuel L. Jackson,
  • Garry Kasparow.
masterclass logo

Podsumowanie rynku

Powyższe przykłady pokazują różnice w modelach biznesowych jakie można stosować w przypadku zarabianiu na e-learningu. Sporym ułatwieniem może być wykorzystanie udemy jako wejścia na rynek, jednakże należy zwrócić uwagę, że w przypadku tego marketplace często można zaobserwować kopiowanie kursów przez konkurencję co jest widoczne w przypadku PowerBI czy excel’a.

Skutecznym narzędziem jest budowanie community jednakże z obserwacji wynika że udaje się to pod hasłami tematycznymi. Istotnym szczegółem jest fakt że twórcy kursów nie muszą posiadać sporych baz fanów aby osiągać dobre wyniki. Zastanawiający jest brak działań z ich strony celem budowy własnego marketplace lub chęcią skalowania tego. Można to wytłumaczyć chęcią powiększania swoich aktywów w ramach „samozatrudnienia”.

Warto też wskazać, że większość polskich firm szkoleniowych poniosło porażkę w większości zakresie digitalizacji swojej oferty i udostępnianiu jej w formie e-learningu. Najprawomocniej wynika to z faktu że szkoleni pracownicy preferują szkolenia face 2 face ponieważ mogą fizycznie nie przyjść do pracy oraz nie widzą sensu w zakupie czegoś co mają za darmo od pracodawcy.

Zgodnie z analizą ludzie płacą za możliwość przyswojenia wieloletnią wiedzy w wygodnej firmie.

 

Projekt

 

Nadrzędnym celem projektu jest przygotowanie przyszłościowych rozwiązań z zakresu edukacji mających mieć zastosowanie zarówno w biznesie jak i w szkolnictwie.

Projekt w przyszłości ma spełnić cele:

  1. Optymalizować proces nauki poprzez dynamiczną ocenę postępów nauki studenta oraz podejmować decyzję o udzieleniu dostępu do kolejnej sekcji kursu czy pokazać alternatywną lekcję zagadnienia.
  2. Wypracować wzorce osobowe wskazujące predyspozycję danej osoby do nauki określonych dziedzin nauki,
  3. Usprawnić proces tworzenia kursu jak i całego procesu e-learning

Aby zrealizować te cele projekt musi stać się wydawcą kursów online poprzez zebranie grupy kreatywnych ekspertów. Ich wiedza ma zostać przekształcona na kursy online tworząc dla nich pasywny dochód.

W przypadku poszczególnych zagadnień należy wziąć pod uwagę dodatkową pracę związaną z tworzeniem alternatywnych wersji kursu tak, aby sztuczna inteligencja mogła być zasilana odpowiednim strumieniem danych.

W ramach realizacji tego projektu powinny też powstać rozwiązania w postaci sztucznej inteligencji prezentującej kurs, która w przyszłości zostanie zasilona pytaniami i odpowiedziami powstałymi na grupach dyskusyjnych. Celem jest stworzenie wirtualnego nauczyciela, który będzie odpowiadał i wskazywał konkretne materiały i rozwiązania z danej dziedziny.

 

 

Model Biznesowy

 

Opiera się na przygotowywaniu kursów w następujących modelach

  1. Pod target 1000 osób skłonnych zapłacić od 1000 zł do 2000 zł za kurs ( na przykład analiza sprawozdań finansowych, opracowanie modelu finansowego czy Skuteczna pozycja negocjacyjna w rozmowach z agencją digital marketingowych)
  2. Kursy pod grupy od 10 000 do 30 000 osób skłonnych zapłacić od 300 zł do 500 zł (przykładowy kurs jak poradzić sobie prawnie z zadłużeniem itp.)

Dystrybucja kursów na rynku B2C, próbie tworzenia kanałów w B2B w postaci dostarczania rozwiązań IT wraz z katalogiem.

Dodatkowo przewiduje się możliwość utylizacji kontentu jako inserty do gazet wzorem trenerów personalnych jak na przykład Chodakowska

 

Rynek B2C

Model analogiczny do Valve. Producenta, wydawcy i operatora platformy dystrybucyjnej.

Na platformie origamieffect.com W ramach projektu ma powstać kontent na wzór 365 careers jednakże złożony z ekspertów wskazanych z imienia i nazwiska, który będzie dystrybuowany:

  • Na platformach e-learning celem monetyzacji czerpać prowizję i sprowadzać użytkowników na własne rozwiązanie,
  • dostarczać kontent oraz rozwiązania dla firm,
  • dostarczać rozwiązania dla uczelni i jednostek samorządowych.

Kontent z początku powstanie przy udziale founders, ale też projekt przewiduje typowe działania wydawnicze i pozyskiwanie twórców wśród ekspertów praktyków jak i pracowników naukowych

Spółka w ich przypadku zaoferuje wsparcie merytoryczne, techniczne jak na przykład tłumaczenia, dubbing czy działania marketingowe.

Wraz z rozwojem platformy przewidziane są dodatkowe rozwiązania.

 

 

Oferta B2B

Skierowana dla firm